MAXUS CHALLENGE 2020

Relacja autorstwa Sędziego Głównego – Karola Pajki:

„W dniach 17-20 września 2020 roku odbyło się wyjątkowe wydarzenie – II Maxus Challenge 2020, w którym miałem przyjemność wziąć udział. Pozwolę sobie, zatem napisać krótką, subiektywną relację z tej imprezy.

II Maxus Challenge 2020 okiem sędziego.

Dzień pierwszy. Czwartek, 17.09.2020

Zmęczeni, po ponad czterech godzinach jazdy, dojeżdżamy do Sztynortu. Kierujemy pierwsze kroki na Northmana 1200 ‘Marina’, który będzie naszym domem, Statkiem Komisji i biurem regat w jednym. Pozytywnie zaskoczeni klasą jednostki, zgodnie przyznajemy, że takiego okrętu do sędziowania, w naszej karierze jeszcze nie mięliśmy. Przedstawiciele Stoczni Northman oraz Ahoj Czarter zadbali o to, żeby niczego nam nie zabrakło. Super warunki, zarówno do sędziowania, jak i hotelowe. Dzięki!
Zaraz, zaraz… Przecież nie przyjechaliśmy tutaj na wakacje, tylko do pracy…
Odnajdujemy się z Wiktorem i poczynamy pierwsze ustalenia organizacyjne. Krótka, lecz konkretna rozmowa i już wszyscy wiemy, co i jak oraz jesteśmy umówieni na poranną koordynację kadry.
Po naradzie wybieramy się na obiad do restauracji Baba Pruska, która to przez najbliższe cztery dni będzie naszą etatową jadłodajnią. Zupa gulaszowa – pierwsza klasa!

Dzień drugi. Piątek, 18.09.2020

O godzinie 0800 jesteśmy już po śniadaniu i punktualnie rozpoczynamy wspólne zebranie kadry trenerskiej i sędziowskiej. Szczegóły dogadane, radiostacje rozdane, maxusowe koszulki ubrane, obowiązki podzielone, plan na dzisiejszy dzień ustalony. Do dzieła!
W sali ‘Mesa’ zbierają się już nasi zawodnicy i o godzinie 0900 rozpoczynamy, już oficjalnie, II Maxus Challenge 2020. Widać, że humory dopisują i wszyscy są nastawieni na dobrą zabawę oraz chłonięcie dużej porcji wiedzy żeglarskiej. Po przywitaniu i przedstawieniu kadry, rozpoczyna się wykład z geometrii wiatru i strategii wyścigu. Po nim następuje odprawa załóg, na której informujemy zawodników o obowiązującej trasie, podziale na grupy startowe i flagach sygnałowych. Krótko i konkretnie, żeby nie opóźniać wyjścia na wodę i rozpoczęcia wyścigów treningowych. Wszak to jest dziś najważniejszy punkt programu.
Wychodzimy z gościnnej przystani na wzburzone wody Jeziora Dargin i kierujemy się w prawo, w kierunku Jeziora Łabap. Tam będzie akwen dzisiejszych zmagań na wodzie.
Wiatru nie brakuje. Wieje regularne 4B z NW, a w szkwałach, nawet do mocnej piątki. My zajmujemy się ustawieniem na akwenie znaków trasy. Tutaj chcę podziękować bosmanom z Ahoja za sprawne i szybkie przestawianie bojek na trasie. Dobra robota! W tym czasie, wokół statku komisji zaczyna się robić gęsto od jachtów ze Stoczni Northman. Maxusy i ich załogi świetnie radziły sobie w tych warunkach. Część z jachtów została przez swoich sterników rozsądnie zarefowana. Trenerzy nie próżnują. Jeszcze przed rozpoczęciem procedury startowej wchodzą na jachty uczestników i udzielają pierwszych wskazówek. 29 jednostek podzielone jest na dwie grupy startowe. Widząc, że większość z nich jest już w polu startowym, rozpoczynamy podawanie sygnałów do pierwszego wyścigu.
W tym dniu przeprowadziliśmy pięć wyścigów treningowych. Pierwsze dwa z nich nie są ujęte w wynikach z tego dnia. Czemu? Mógłbym je określić jednym słowem – chaos. Na bardzo długiej linii startu i mety nie jesteśmy w stanie odczytać nazw jachtów, które są umieszczone na ich burtach stosunkowo małą czcionką. Do tego, wiele załóg przekracza metę kilkukrotnie, przeszkadzając zarówno innym zawodnikom, jak i nam, zasłaniając linię statek-pin swoimi żaglami. Sprawy nie ułatwiał kierunek wiatru, który wymusił postawienie bojki startowej pod słońce. Nauczka dla mnie – wyposażyć się w lornetkę. Na szczęście, są to wyścigi treningowe, których głównym celem jest nauka skutecznej żeglugi i eliminacja błędów. Wiktor, Piotr, Paweł i Michał pracują nad tym zadaniem, przemieszczając się co chwila z jachtu na jacht, nieustannie poprawiając braki w trymie oraz udzielając rad i wskazówek załogom. Praca trwa. Na jej efekty nie trzeba długo czekać. Z wyścigu na wyścig, poziom żeglugi wszystkich załóg wyraźnie się poprawia. W kolejnych jesteśmy już w stanie zidentyfikować na mecie znakomitą większość jachtów, poza chyba dwoma, których nie mamy pewności. Oznacza to, że zawodnicy się coraz lepiej ogarniają i widać pozytywną zmianę w ich zachowaniu na wodzie. Coraz mniej pytań, coraz mniej bałaganu na linii mety i coraz wyższy poziom startów. Z każdą następną procedurą, starty stają się bardziej czytelne i zorganizowane. Początkowy chaos gdzieś znika, a w jego miejsce pojawia się taktyka i planowanie dające się zaobserwować wśród załóg. Z biegiem dnia zawodnicy żeglują coraz lepiej. Widać to doskonale ze statku komisji regatowej. Nauka prowadzona od rana przez trenerów nie poszła w las. Wszystko to można było obserwować z pokładu Nexusa, który pełnił rolę statku kibica oraz miał na wyposażeniu fotoreporterów, którzy czuwali nad odpowiednim zabezpieczeniem imprezy w dużą ilość zdjęć i filmów. Przestrzeń powietrzną patrolował dron, który także nagrał sporo materiału.
Po pięciu wyścigach, około godziny 1630 wracamy do Sztynortu.
Trzeba zacumować statek komisji przy kei nr 4. Na początku czułem się niepewnie, ale już po chwili moje obawy zostały rozwiane. Zostałem miło zaskoczony, jak łatwo manewruje się w ciasnym porcie tak dużą i ciężką jednostką, jaką jest ponad dwunastometrowy Northman 1200.
Czasu nie ma zbyt wiele, więc po szybkim obiedzie spotykamy się wszyscy znowu w Mesie na podsumowaniu dokonań dnia dzisiejszego. Trenerzy mają dla zawodników kolejną porcję skondensowanej wiedzy. Następuje analiza błędów i kolejna nauka szybkiej i skutecznej żeglugi. Materiały filmowe i zdjęciowe z dzisiejszych wyścigów są doskonałą pomocą dydaktyczną i na ich podstawie prowadzone są dalej zajęcia. Ja ze swojej strony także mam kilka słów do uczestników. Na szczęście udaje mi się, choć na chwilę, zdobyć mikrofon do ręki. Moje marudzenie zostało przyjęte z zaskakującym zrozumieniem, co miało okazać się już następnego dnia. Po oficjalnych zajęciach, był czas na swobodne rozmowy. Byliśmy do dyspozycji zawodników. Część z nich skorzystała z tej możliwości. Trenerzy i sędziowie zostali zaatakowani gradem pytań, na które chętnie odpowiadali. Pomimo bardzo intensywnego dnia, zmęczenia spowodowanego walką na wodzie w mocnych warunkach oraz mnogości informacji otrzymanej od trenerów podczas wyścigów, zawodnicy dalej byli głodni wiedzy. To bardzo dobrze. Po to jest ta impreza. W moją stronę, najwięcej pytań dotyczyło wyników dzisiejszych wyścigów. Choć z założenia, pierwszego dnia miał być tylko trening i w związku z tym, wyścigi nieklasyfikowane, to jednak postanowiliśmy się ugiąć odpowiedzieć na zainteresowanie zawodników. Wyniki wyścigów III, IV i V zostały później opublikowane na oficjalnej tablicy ogłoszeń, którą stanowiło okno Northmana 1200, od strony pomostu. Były też pytania o flagi, sygnały i przepisy, a także dyskusje na temat konkretnych sytuacji z wody. Po czym, zawodnicy udali się na zasłużony odpoczynek.
Rozpoczął się koncert, a wraz z nim wieczorne integracje lądowe…

Dzień trzeci. Sobota, 19.09.2020

Punktualnie o 0800 zebranie kadry w biurze regat, czyli mesie statku komisji. Dyskusja nad planem dnia dzisiejszego. Wszystko ustalone i dopięte. Każdy wie, co ma robić.
O 0900 na odprawie dla załóg, tym razem na scenie głównej, odbyło się krótkie odświeżenie wczorajszych informacji, a także wykład z techniki trymu i skutecznej żeglugi. Trasa została ustalona na taką samą, jak dzień wcześniej. A więc, na wodę!
Wiatr trochę słabszy, w granicach 3B bardziej z zachodu. Kierunek dość niestabilny ze znacznymi zmianami. Ale to dobrze – zawodnicy będą mogli wykorzystać zdobytą wiedzę i umiejętności, w praktyce.
Zaczynamy więc zabawę. Pierwsze dwa wyścigi zaplanowano, jako treningowe. I właśnie w tym miejscu zostaję bardzo mile zaskoczony przez uczestników. Wszystkie nasze sędziowskie uwagi i zalecenia są przez zawodników, skrupulatnie wypełniane. Nikt, z drugiej grupy startowej, nie przeszkadza zawodnikom dla których trwa procedura. Nikt nie zadaje pytań na wodzie. Nikt nie przekracza kilkukrotnie mety. Nikt się nie kręci w polu startowym, bez celu. Wszyscy w skupieniu, badają trasę, szukają najlepszego miejsca do wystartowania. Jest walka! W momencie sygnału startu, na linii jest tłok. Tylko pojedyncze jednostki są nieznacznie spóźnione. Większość zaś, startuje bardzo ładnie, w czas, na dobrej prędkości i pracując nad dobrym miejscem pomiędzy innymi zawodnikami. Widać, że poziom, z wyścigu na wyścig, jest coraz wyższy. Tytaniczna praca, wykonana przez trenerów, przynosi efekty. Brawo zawodnicy! Dziś również Wiktor, Piotr, Paweł i Michał, pływają od jachtu do jachtu, przeskakując z pontonów obstawy imprezy na ich pokłady. Nauka trwa. Nie ma czasu na odpoczynek.
Po dwóch wyścigach treningowych, przyszedł czas na sprawdzian zdobytej wiedzy i umiejętności. Trzy wyścigi klasyfikowane. Zwycięzcy tej klasyfikacji zostali później nagrodzeni upominkami od organizatora imprezy. Ale nie wyprzedzajmy faktów…
Załogi jachtów w pełnej mobilizacji. Sternicy zamyśleni, szukają odpowiedniego miejsca do startu, a w głowach układają plan wyścigu. Obserwują wodę i trasę, wybierając stronę, w którą popłyną na pierwszej halsówce. Na ich twarzach rysuje się skupienie. Emocje sięgają zenitu. Żarty się skończyły. Teraz ścigamy się na poważnie. Trzeba przypomnieć sobie wszystkie rady trenerów i wcielić je w życie. Na linii startu tłok. Nie ma miękkiej gry. Każdy chce pokazać się z jak najlepszej strony. Są pierwsze nie wpuszczenia przy statku komisji oraz pierwsze wywózki powyżej linii startu. Jedna z nich zakończyła się falstartem jednego z jachtów klasy Maxus 26. Jest walka! Są emocje! Jest ogień! Aż miło popatrzeć.
Większość jachtów startuje bardzo dobrze, inne nie gorzej, z drugiej linii, ale na czystym wietrze i z ładną prędkością. Tylko pojedyncze jednostki są nieznacznie spóźnione. Trzy wyścigi, które pokazały, że w kilka dni można się bardzo wiele nauczyć i znacznie podnieść poziom swojego żeglowania. Gdyby ktoś spojrzał z boku, nie uwierzyłby, że to tylko szkolenie, a nie pełnoprawne Regaty przez duże „R”. Były niegroźne obcierki, były protesty, był falstart, były okrzyki: „PRAWY!”, było wszystko, czego można by oczekiwać od zawodników regatowych.
Po trzech emocjonujących wyścigach przyszedł czas na powrót do portu. Na kei znów zrobiło się tłoczno. Zawodnicy pytają: „Kiedy wyniki?”. Niestety na wyniki trzeba będzie poczekać do oficjalnego ich ogłoszenia. Najpierw posiłek.
O godzinie 1800, uczestnicy stawili się licznie pod sceną główną. Odbyła się, zaplanowana wcześniej prelekcja pod tytułem „Regaty żeglarskie okiem sędziego”. W jej trakcie, w ramach szkolenia, przeprowadziliśmy całą procedurę protestową, rozpatrując publicznie rzeczywistą sytuację, która miała miejsce podczas drugiego wyścigu klasyfikowanego pomiędzy jachtami ‘Mazurska Perła’ i ‘Libra’. Uczestnicy II Maxus Challenge mieli możliwość zobaczenia, na żywo, od początku do końca, jak taka procedura wygląda „od kuchni” i że nie jest to aż takie straszne przeżycie. Dziękuję sternikom powyższych jachtów, Maćkowi i Krzysztofowi, za udział w tym przedsięwzięciu. Dzięki waszemu doświadczeniu, nasz pokaz miał wysoki poziom edukacyjny dla wszystkich zgromadzonych.
Aż wreszcie przyszedł czas na to, na co wszyscy czekali od momentu zamknięcia linii mety ostatniego wyścigu. Podsumowanie i ogłoszenie wyników w wyścigach klasyfikowanych oraz rozdanie nagród dla najszybszych załóg.
Po części oficjalnej, poziom artystyczny imprezy podniósł się znacznie dzięki Zespołowi Pieśni i Tańca Łódź, który zaprezentował nam swoje umiejętności podczas pokazu tańca ludowego. Owacje publiczności świadczyły o tym, że pokaz się bardzo podobał. Należy wspomnieć że cały skład zespołu żeglował razem ze wszystkimi na naszej trasie regat, na pokładzie Maxusa 22. Dzięki za wspaniały występ!
Tak, jak dzień wcześniej, przyszedł czas na odpoczynek i luźne rozmowy z uczestnikami. Dyskusje o przepisach i rozkładanie różnych sytuacji na części pierwsze, trwało prawie do godziny 22. Była zabawa, były żarty, były rozmowy, były uśmiechy, były tańce…

 

Dzień czwarty. Niedziela, 20.09.2020

Tradycyjna koordynacja kadry o 0830. Dziś można było pospać pół godziny dłużej. ;P Szybkie ustalenie trasy na wyścig długodystansowy i plan na dzisiejszy pokaz.
Tradycyjna odprawa o 0900, na której dzielimy się ze wszystkimi przemyśleniami dotyczącymi trasy oraz odrobina teorii od Pawła. Dzisiejszy cel – Dębowa Górka lewą burtą. Ale najpierw…
To, co tygryski lubią najbardziej, czyli mega ważna wiedza praktyczna. Organizator na dziś przygotował zajęcia praktyczno techniczne, czyli pokazowe trymowanie jachtu w wykonaniu Piotra i Wiktora. Operacja na żywym organizmie. Przy kei został zacumowany jeden z Maxusów 26. Trenerzy, od początku do końca przeprowadzili pokaz kompleksowego trymowania takielunku jachtu, oraz żagli i osprzętu, wraz z wyjaśnieniem co, jak i dlaczego. Elementarna wiedza niezbędna każdemu żeglarzowi, niezależnie od tego, czy zamierza brać udział w regatach, czy nie. Taki wykład okraszony praktycznymi obrazkami ‘na żywo’ to wydarzenie, jakiego jeszcze chyba nie było. Super sprawa. Ja też się bardzo wiele nauczyłem od doświadczonych kolegów, a z pewnością odświeżyłem i usystematyzowałem sobie ukryte w zakamarkach pamięci wiadomości. Chłopcy – pełna profeska!
Po tym pokazie przyszedł czas – a jakże! – na wyścig… Ustawienie trasy poszło jeszcze sprawniej, niż zwykle. Zanim rzuciliśmy kotwicę ze statku komisji, to pin już oczekiwał na zwodowanie na pokładzie RIBa w odpowiednim miejscu. Wyspy, na szczęście, nie trzeba było za bardzo przesuwać – wychodziła pod wiatr. Wbrew obawom, że dziś już wszyscy mogą być zmęczeni i mieć dosyć ścigania się, na linii startu stawiło się aż 20 jachtów! O godzinie 1221, wszystkie ruszyły wraz z sygnałem startu. Warunki były bardzo wymagające. Siła wiatru była zdecydowanie mniejsza, niż w dniach poprzednich. Kształt linii brzegowej Jeziora Kisajno oraz samego przesmyku za wyspą Dębowa Górka, wymuszał na zawodnikach przemyślenie swoich decyzji taktycznych i odpowiedni wybór strony trasy. Bardzo łatwo można było się ‘zakopać’ w miejscach, w których wiatr przygasał na dłużej. Na szczęście wszyscy, pełni wiadomości z naszego szkolenia, wyciągnęli odpowiednie wnioski i wybrali prawą stronę trasy, przy zachodnim brzegu jeziora. Najtrudniejszym zadaniem było okrążenie samej wyspy, wokół której rozciągają się zdradliwe mielizny oraz – w tych warunkach – strefy słabszego i zmiennego wiatru. To nie łatwe warunki dla żeglarzy.
Podczas relokacji statku komisji regatowej z linii startu na linię mety, która została zaplanowana w przesmyku, na samym wyjściu z za wyspy, obserwowałem całą flotę jachtów II Maxus Challenge 2020. Ten widok bardzo cieszył oczy, gdyż jachty z naszej imprezy poruszały się wyraźnie szybciej od innych jachtów obecnych na szlaku. Technika skutecznego żeglowania została świetnie przyswojona przez naszych zawodników.
Ze względu na niekorzystne warunki wiatrowe, postanowiliśmy przedłużyć limit czasu przekroczenia mety z zaplanowanej godziny piętnastej, do godziny 1530. W założonym limicie, do mety dotarło aż 17 najwytrwalszych załóg.

Podsumowując, muszę przyznać, że II Maxus Challenge 2020 to najfajniejsza impreza szkoleniowo-regatowa, jaką miałem przyjemność sędziować. Kadra trenerska, z którą miałem prawdziwy zaszczyt pracować, to sami profesjonaliści. Wiktor, Piotr, Paweł, Michał – jesteście wielcy! Obstawa techniczna – super sprawna. Poziom dydaktyczny i sportowy, na prawdę świetny. Bardzo wiele się od Was nauczyłem. Ale, ani Oni, ani my nie byliśmy tutaj najważniejsi. Gwiazdami tego wydarzenia byli sami zawodnicy. Miło było patrzeć, jak dobrze się bawicie na wodzie, jak poziom Waszego żeglowania, z wyścigu na wyścig, rośnie. Widać że wiedza, którą zdobyliście przez tych kilka dni, przekłada się na realne wyniki i umiejętności. Jestem pewien, że wrócicie do domów bogatsi o masę wiedzy i doświadczenia.
To, co dla mnie było najważniejsze, to niesamowita interakcja z Wami. Zadawaliście mnóstwo mądrych pytań. Jest mi niezmiernie miło, że chcieliście rozmawiać, chcieliście się uczyć i zdobywać wiedzę oraz umiejętności. Wiem, że pozostał pewien niedosyt, gdyż nie wszystkie tematy dało się omówić kompleksowo w tak krótkim czasie.
Mam nadzieję, że spotkamy się wszyscy ponownie, na III Maxus Challenge w przyszłym roku.

Karol Pajka

 

Kilka słów od trenerów:

Trener PAWEŁ EJSMONT:

„Jestem zadowolony z solidnie przepracowanego weekendu. Dzięki Waszemu zaangażowaniu dobrze wykorzystaliśmy czas spędzony na wodzie. Obserwując ostatnie wyścigi cieszyłem się z wyraźnie poprawionej techniki żeglowania. Zdecydowanie wyróżnialiście się na wodzie. Mam nadzieję, że podczas następnej edycji Maxus Challenge popracujemy nad kolejnymi aspektami technicznymi i taktycznymi, co da Wam jeszcze więcej szybkości, bezpieczeństwa i frajdy.”.

Trener MICHAŁ SZEWCZUK:

„Każdy kolejny dzień Maxus Challange pokazywał wielką różnice w pływaniu i ściganiu się w stosunku do dnia poprzedniego. Mam nadzieję, że załogi odrobią pracę domową i kolejną edycję wzniesiemy na jeszcze wyższy poziom. Formy nauki jakie przyjęliśmy z uczestnikami dały duże efekty! Świetny weekend, świetni ludzie, świetna forma nauki dla każdego kto chce czegoś więcej od żeglarstwa. Dzięki wszystkim za współpracę.”

Trener PIOTR LEWANDOWSKI:

„Ostatniego dnia regat pełniłem już tylko funkcję sternika riba i obserwatora. Czułem wielką satysfakcję widząc  różnicę w prowadzeniu jachtu między uczestnikami szkolenia a resztą turystów na akwenie. Było widać, że intensywna praca przyniosła efekty.  W przyszłym sezonie układanie kalendarza zaczynam od Maxus Challenge.”.

Trener i przedstawiciel organizatora WIKTOR PLITKO:

„Rozwój żeglarski nie zna granic. Nie ma żeglarza, który jest najlepszy we wszystkim, co jest związane z żeglarstwem, poznał wszystkie tajniki tej pięknej dyscypliny i jest w stanie je wykorzytać. Każdy z nas ciągle się czegoś uczy, doskonali technikę, poszerza żeglarską wiedzę. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony nie tylko frekwencją, ale i faktem, iż wiele załóg widzę już po raz kolejny na naszych treningach Maxus Challenge, a wcześniej widziałem na regatach Northman Cup. Nie jest więc przypadkiem, że te załogi w poszczególnych wyścigach żeglowały na czele stawki. Oznacza to, że wystarczy odrobina chęci i otwartość na wiedzę – a zawsze można się czegoś nowego nauczyć.

Na przestrzeni tych 3 dni obserwowałem ogromne postępy wśród załóg. Postępy nie tylko w technice żeglowania, ale przede wszystkim w świadomości. Z każdą kolejną godziną, po każdej kolejnej wizycie trenera na pokładach jachtów widać było coraz mniej walki załóg ze sprzętem i sobą, oraz coraz lepszą, a więc bardziej bezpieczną i skuteczną żeglugę. Niedzielny wyścig pokazał, że nasza flota wyprzedzała na jeziorze wszystkie jednostki płynące w tym samym kierunku. Serce trenera się cieszy obserwując takie zjawiska.

Pełen przekrój warunków wiatrowych przez te kilka dni pozwolił nam popracować nad techniką zarówno w słabych, jak i średnich i mocnych wiatrach. Załogi chłonęły wiedzę, wiele ekip było zachwyconych widząc, że Maxusami można pływać bez wysiłku, sterując dwoma paluszkami, a do tego bardzo skutecznie i bezpiecznie. Armatorzy nabrali pewności siebie, osoby czarterujące jachty nauczyły się przygotowywania, a właściwie trymowania jednostki do skutecznej żeglugi, a świeżoupieczeni żeglarze w poszczególnych załogach zobaczyli jak bezpieczne może być żeglowanie, pozbyli się lęku i nabrali pewności siebie, sternika, sprzętu. I taki był nasz cel. Wydaje się, że to był dobrze przepracowany czas.

Ogromne podziękowania dla ludzi, których nie widzieliście, a których praca umożliwiła nam sprawne przeprowadzenie tych treningów:

– ekipa Ahoj Czarter i stoczni Northman, bezpośrednio zaangażowana w przygotowania i realizację: Aleksandra, Renata, Ania, Łukasz, Krzysztof, Mateusz, Mariusz, Tomasz, Marzena, Jakub, Monika, Kasia, Jolanta, Magda i kilkanaście osób pośrednio zaangażowanych w organizację imprezy z ramienia stoczni;

– ekipa trenerów i sędziów: Agnieszka, Karol, Paweł, Piotr, Michał;

– ekipa Portu Nowy Sztynort – łącznie kilkanaście osób, których nie sposób wymienić z imienia;

– no i właściciele stoczni Northman i firmy Ahoj Czarter, dzięki którym to wszystko było możliwe!

Razem to praca zespołu liczącego ok. 50 osób. Ogromne podziękowania dla każdego z Was, ekipo!

No i ogromne BRAWA DLA uczestników!”.

Prezentujemy wyniki  pięciu próbnych wyścigów (z pominięciem pierwszych dwóch, które ewidentnie posłużyły jako poligon doświadczalny i były czasem na dotarcie się załóg), wyniki sobotnich wyścigów klasyfikowanych oraz niedzielnego długiego wyścigu.

WYNIKI_wyścigi treningowe

WYNIKI_wyścigi klasyfikowane

WYNIKI_wyścig długodystansowy

 

Galeria

 

Galeria video: już wkrótce na naszym kanale youtube opublikujemy filmiki nagrane przez trenerów. A tymczasem proponujemy odwiedzić nasz profil https://www.facebook.com/StoczniaJachtowaNorthman, gdzie znajdziecie materiały video puszczane na żywo w trakcie wydarzenia.

Czeka nas jeszcze niespodzianka: film zrealizowany przy pomocy ekipy z Portu Nowy Sztynort – nagranie zmagań załóg podczas Maxus Challenge z drona!

Jest na co czekać, jest do czego wracać!

 

GŁÓWNE ZAŁOŻENIA I CELE WYDARZENIA:

                 – duży nacisk na zdobycie wiedzy praktycznej i teoretycznej (prelekcje,treningi, indywidualne rozmowy, pokazy),

–  profesjonalne treningi pod okiem wykwalifikowanych trenerów,

 –  zagwarantowane sesje doszkalające z mistrzami z każdą z załóg.

 

TERMIN I MIEJSCE: 17-20.09.2020r., Port Nowy Sztynort

FLOTA: jachty z floty Ahoj Czarter oraz armatorskie jednostki żaglowe Maxus z armatorami na pokładzie.

KLASY JACHTÓW: Maxus 22,Maxus evo 24, Maxus 26, Maxus 28, Maxus 33.1 RS

 

KADRA TRENERÓW:

– Wiktor Plitko (Mistrz Polski w Pucharze Polski Jachtów kabinowych, wice-mistrz Polski MŻMP, Wicemistrz Łotwy – Matchracing, czynny zawodnik w Polskiej Ekstraklasie żeglarskiej),

– Piotr Lewandowski (Mistrz Słowacji, Wicemistrz Polski, zwycięzca PPJK klasa T3),

– Paweł Ejsmont (zawodnik Polskiej Ekstraklasy Żeglarskiej oraz Pucharu Świata w Matchracingu),

– Michał Szewczuk (członek Maxus Racing Team, pływał na jachtach m.in. VOR 70, Selma Racing, zawodnik Polskiej Ekstraklasy żeglarskiej),

– Karol Pajka – sędzia regatowy klasy II (staż sędziowski 73 imprezy), doświadczony żeglarz,

Agnieszka Zajączkowska-Pajka – sędzia regatowy, nr licencji 706,

– dodatkowo: szeroka kadra merytoryczna, techniczna i wspomagająca organizację – zespół pracowników stoczni Northman i Ahoj Czarter.

 

POZOSTAŁE ATRAKCJE

Port Nowy Sztynort dla uczestników i kibiców pozostających na lądzie zaprasza na:

– Jarmark Jesienny w dniach 19-20 września w godz-12:00-18:00 (produkty regionalne   ceramika, ręcznie robiona biżuteria, swojskie wędliny itp.),

– możliwość wypożyczenia kajaków i solemanarów,

–  możliwość wypożyczenia rowerów,

– zwiedzanie Pałacu Lehndorffów (zwiedzanie Pałacu z przewodnikiem zaczyna się o       godz.15:00 w sobotę i w niedzielę),

– koncerty szantowe w czwartek, piątek i sobotę,

– 10% rabatu na menu w restauracji Baba Pruska dla uczestników II edycji Maxus Challenge,

– 15% rabatu na nocleg w pensjonacie ( na hasło: Maxus Challenge).

 

Planowana tematyka prelekcji w czasie wydarzenia:

– przygotowanie jachtu do wyścigu, oraz bezpiecznej oraz skutecznej żeglugi rekreacyjnej lub turystycznej

– geometria wiatru

– technika prowadzenia jachtu (materiały foto i video dot. błędów na wodzie oraz poprawnego prowadzenia jachtów)

– przepisy regatowe, regaty okiem sędziego: prelekcja, pytania i odpowiedzi, pokazowa procedura protestowa, najczęstsze błędy żeglarzy w zakresie przepisów regatowych.

– omówienie błędów na wodzie każdego dnia po wyścigach (materiały foto/video nagrane podczas Maxus Challenge)

– inne tematy, które zostaną zaproponowane przez uczestników (zachęcamy do zgłaszania tematów podczas odprawy lub z wyprzedzeniem na adres biuro@ahoj.pl).

 

T-SHIRT MAXUS CHALLENGE 2020