• Polski
  • English
  • Русский

Maxus Challenge 2019

Maxus Challenge 2019

 

 

W dniach 24-26.05.2019 odbyła się pierwsza edycja wydarzenia o niespotykanej żeglarskiej formule. Nadano mu nazwę Maxus Challenge. Wydarzenie powstało z myślą o wszystkich miłośnikach jachtów Maxus, którzy dostrzegli potrzebę podniesienia swoich żeglarskich umiejętności i poszerzenia wiedzy o informacje związane z efektywnym żeglowaniem. Organizator – stocznia Northman, zakładając kameralną formę, do udziału w Maxus Challenge zaprosił właścicieli jachtów Maxus oraz klientów firmy Ahoj Czarter. 160 osób przez trzy dni żeglowało na 32 jachtach wyprodukowanych w stoczni Northman. Do Węgorzewa dotarły załogi z Polski, Białorusi i Rosji. W trakcie Maxus Challenge uczestnicy wzięli udział w licznych prelekcjach prowadzonych przez doświadczonych trenerów (wielokrotnych zwycięzców wielu regat) oraz konstruktora jachtów Maxus. Poszerzyli swoją wiedzę o to, jak przygotować jacht do skutecznej żeglugi, omawiali technikę prowadzenia jednostek oraz tajniki prawidłowego wykonywania manewrów. Tym, co wzbudziło duży entuzjazm była możliwość wykorzystania teorii w praktyce. Pomiędzy prelekcjami organizowane były liczne wyścigi treningowe na jeziorze Mamry, po których kadra wspólnie z załogami analizowała błędy i udzielała wskazówek. Atmosfera na wodzie była bardzo gorąca. Rywalizacja przeplatała się z trenerskimi instruktażami, a zmienne warunki pogodowe pozwalały sprawdzić swoje siły w różnych okolicznościach.

Tak czas treningów opisał jeden z uczestników:

Mmaacc (Forum.mazury.info.pl) – „Impreza była fantastyczna! Chyba pierwszy raz brałem udział w tak intensywnym treningu i ściganiu! Trenerzy na motorówkach! Coś pięknego! Nic tak nie trafia do głowy, jak uwagi bezpośrednio na wodzie. Dużo! dużo nauki! Do tego wieczorne omówienia popełnianych błędów i wykłady prowadzone przez trenerów! W sumie mieliśmy 8 krótkich i jeden długi wyścig. Masa treningu i ścigania!”

W wydarzeniu udział wzięli nie tylko doświadczeni żeglarze regatowi, ale również osoby które dopiero rozpoczęły swoją przygodę ze ściganiem pod żaglami:

Wojciech Majcherski – „Chciałbym bardzo podziękować całemu sztabowi ludzi zaangażowanych w organizacji super wydarzenia jakim jest i mam nadzieję będzie Maxus Challenge.  Jako zupełny żółtodziób miałem okazję płynąć w pierwszych w moich życiu regatach i to w dodatku jako sternik (żółtodzioby płyną na żółtych łódkach- czyli wiecie już z której załogi jestem….  . Staraliśmy się i progres był z 12 miejsca w pierwszym biegu na 8 lub siódme w ostatnim to i tak uważam za mały sukces. Ale największym sukcesem w tych regatach dla mnie osobiście jest zdobycie doświadczenia , praktycznej wiedzy i możliwość oglądania najlepszych.”

Wieczorna integracja odbywała się w Tawernie Keja. Właściciel obiektu zadbał o organizację ognisk, koncertów szantowych oraz o Maxus Challengowe menu. Po intensywnych dniach załogi mogły w luźnej atmosferze wymienić się doświadczeniami i ucztować przy dźwiękach szant.

Nowa formuła wydarzenia przyjęta została z dużym entuzjazmem. Jak napisał jeden z uczestników „Połączenie integracji z profesjonalnymi radami trenerów i możliwością korekty zachowań na jachcie w praktyce – okazało się strzałem w dziesiątkę”. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział w wydarzeniu i wspólnie spędzone intensywne dni.

W trakcie wydarzenia ogłoszona została decyzja o powstaniu Maxus Clubu. Wzięliśmy pod uwagę liczne prośby użytkowników jachtów wyprodukowanych w stoczni Northman, którym bardzo zależało na  identyfikowaniu się z marką Maxus. Od dłuższego czasu pojawiały się prośby o koszulki i dodatkowe wydarzenia skupiające miłośników Maxusów. Zatem Maxus Challenge stało się pierwszym wydarzeniem organizowanym w ramach Maxus Clubu. Wszystkie załogi otrzymały klubowe koszulki, które wkrótce pojawią się również w sprzedaży. Szczegóły już niebawem na stronie www.maxusclub.pl.

 

Maxus Challenge 2019 – relacja oczami trenera.

Po decyzji o zawieszeniu Northman Cup – największej imprezie tego typu w kraju, do organizatora wydarzenia (Stoczni Northman) i partnera głównego (Ahoj Czarter) napłynęły liczne pytania od żeglarzy regularnie pływających na Maxusach o to, dlaczego impreza nie odbędzie się.
Pytaniom towarzyszyły prośby, sugestie i propozycje. Ich ogólny wydźwięk brzmiał jednakowo: „szkoda, wielka szkoda” i „chcemy pływać, chcemy się rozwijać i chcemy się świetnie bawić na znanych nam jachtach w doborowym towarzystwie innych pasjonatów Maxusów”.

Analizując wszystkie sugestie, wzięliśmy pod uwagę, że coraz większym „wzięciem” cieszy się wsparcie merytoryczne, jakim producent Maxusów obdarza swoich klientów, czyli tzw. pomoc żeglarska (rady dot. przygotowania jachtów do żeglugi, trymu jachtu, wprowadzenia udoskonaleń i optymalizacji (de-facto customizacji).
Northman i Ahoj – to przede wszystkim żeglarze. A żeglarz z żeglarzem zawsze znajdzie wspólny język – nawet jeżeli tym językiem jest planowanie rywalizacji na wodzie, a już na pewno, kiedy tym językiem są rozmowy o skutecznej i bezpiecznej żegludze.
Tak powstał pomysł stworzenia zupełnie nowej formuły – formuły umożliwiającej dzielenie się wiedzą i doświadczeniem przez żeglarzy związanych ze Stocznią z pasjonatami, którzy nabyli Maxusa lub czarterują Maxusy na szlaku WJM. Wydarzenie w założeniu miało mieć charakter edukacyjny w formie dialogu kadry zaangażowanej przez stocznię z uczestniczącymi w nim żeglarzami.
Pomysł od początku zakładał rozwojowy charakter przy założeniu, że spotka się z akceptacją, zainteresowaniem i zaangażowaniem żeglarzy. W końcu taka forma spotkania pierwszy raz pojawiała się na Mazurach, a nawet w kraju, a piątkowe treningi przez ostatnimi edycjami Northman Cup cieszyły się dużą popularnością. „Maxus Challenge” – ta nazwa doskonale odzwierciedla mnóstwo pomysłów, które w przyszłości mogą być realizowane w ramach projektu: od edukacji, przez wymianę poglądów po rywalizację zakończoną wymiernymi profitami dla najwytrwalszych i zaangażowanych ekip.
Została ogłoszona data, pozostało czekać na zgłoszenia. Nie była ona przypadkowa: należało zadbać o to by pogoda nie odstraszyła żeglarzy, by była dostępna infrastruktura, cena czarteru nie była zaporowa, a przede wszystkim – by żeglarze po tym spotkaniu mogli przez cały sezon korzystać z wiedzy, jaką otrzymali i cieszyć się z poprawienia jakości i bezpieczeństwa swojej żeglugi przez najbliższe miesiące.
Wybór padł na przedostatni weekend maja. Ilość zgłoszeń miała być pierwszą weryfikacją czy pomysł jest w ogóle potrzebny i czy się przyjmie. Przyznam, że pierwotne plany były skromne: liczyłem na zaangażowanie kilku, być może kilkunastu załóg, które w większości znam, od lat obserwuję ich rozwój żeglarski i rozwijam się wraz z nimi. Jednak zgłoszenia szybko przekroczyły założony limit. Trzeba było zwiększyć środki organizacyjne i pulę dostępnych jachtów, ale z umiarem: by zachować jakość i duch imprezy. Zaczęły się przygotowania.
Założenie podstawowe: jakość, wiedza i mnóstwo żeglowania. Do tego minimalny koszt. Czyli minimalny socjał na brzegu, za to najlepsza kadra prowadząca dostępna przez minimum 12 godzin codziennie. Kadra została dobrana, tak by uzupełniać się nawzajem i dać żeglarzom kompetentne odpowiedzi na wszystkie możliwe pytania, jakie mogą paść z ust początkującego czarterowicza lub bardzo doświadczonego armatora. A pytania mogły być bardzo różne. Dlatego, poza szeroką ekipą organizacyjną ze Stoczni, której praca pozostała w cieniu, w spotkaniu udział wzięli:
Jacek Daszkiewicz – konstruktor wszystkich Maxusów, żeglarz. Osoba o ogromnym autorytecie, której dorobku nie trzeba przedstawiać.
Szymon Jabłkowski – aktualny złoty medalista Polskiej Ekstraklasy Żeglarskiej (Klubowy Mistrz Polski), 19 zawodnik w rankingu Pucharu Świata w Matchracingu, Mistrz Holandii , Wicemistrz Polski, wielokrotny medalista Pucharu Świata.
Piotrek Lewandowski – Mistrz Słowacji, Wicemistrz Polski, zwycięzca Pucharu Polski Jachtów Kabinowych na Maxusie 28 – klasa T-3.
Wiktor Plitko – żeglarz, przedstawiciel Stoczni Northman i Ahoj Czarter, próbujący to wszystko złożyć w całość.
Poza ścisłą kadrą w imprezę zaangażowanych było kilkanaście osób ze Stoczni i przyjaciół Stoczni, jak również osoby działające z ramienia Portu Keja (udostępniającego teren, lokal, przygotowujące nam posiłki, ognisko, nagłośnienie).

Czwartek – przyjazd ekipy, do późnego wieczoru odprawa kadry, koordynacja działań. Żeglarze w tym czasie odbierali jachty z portów i płynęli do Węgorzewa, by w piątkowy poranek stawić się na odprawie.

Piątek – godzina 8 kadra w porcie w pełnym składzie. Wielu zawodników zadaje pytania, dostaje krótkie odpowiedzi. Na dłuższe pogadanki przyjdzie czas – wszystko jest zaplanowane. Na godzinę 09:00 zaplanowana jest odprawa. Piątek to dzień roboczy, więc nie spodziewaliśmy się dużej frekwencji. Życie miło zaskoczyło – było całkiem sporo załóg, raptem kilka ekip z listy nie dotarło na odprawę. Szybkie przekazanie planu. A plan brzmiał prosto: jesteśmy dla Was, żeglarze. Przez najbliższe 3 dni codziennie jesteśmy do Waszej dyspozycji do godziny 20:00. Każdy z nas jest do dyspozycji każdego z uczestników w każdej żeglarskiej sprawie. Imprezę organizujemy dla Was, więc proponujcie, mówcie, a my słuchamy i słyszymy. Jeżeli będzie taka potrzeba – poprawimy się, zmienimy plany. Tak też staraliśmy się robić przez cały czas trwania imprezy, co wielokrotnie podkreślaliśmy.
Staraliśmy się też zrealizować plan opublikowany wcześniej w agendzie. Plan zakładał dużo pływania, dużo pomocy trenerskiej, niwelowanie dużych i małych błędów oraz wsparcie załóg przez cały czas pobytu na wodzie. Wspieraliśmy radą z motorówek i bezpośrednimi wskazówkami poprzez dołączenie trenera do załogi (możliwe dzięki sprawnemu przechodzeniu na pokład z motorówki, nawet w trakcie wyścigów).
W piątek zaplanowaliśmy wyścigi bez żadnej klasyfikacji. Doświadczenie trenerów podpowiadało, że warto dać załogom się rozpływać, warto zwrócić uwagę na każdą ekipę i pomóc, zniwelować błędy mające duży wpływ na skuteczność żeglugi. Warto dać załogom szansę poczuć się pewniej na linii startu oraz „poprzymierzać” się do rywali. Pierwsze starty nie wyglądały dobrze – ale od czego jest trening. Zresztą, było to przez nas przewidziane, dlatego ustaliliśmy dziesięciominutowy odstęp pomiędzy startami poszczególnych grup. Tego dnia podzieliliśmy flotę na 2 grupy po ok. 15 jednostek. Dwie trenerskie motorówki po dwóch trenerów na każdej miały co robić – podpłynęliśmy chyba do wszystkich lub większości załóg wskazując na większe, lub mniejsze błędy. Wielokrotnie wchodziliśmy na jachty pomagając załogom poprawić pracę na pokładzie.
Z każdym kolejnym startem było coraz lepiej. Udało się puścić 5 wyścigów i ja, mając duszę regatowca, chciałem puścić szósty, ale znikający wiatr oraz załogi podpytujące czy może już kończymy, jak również harmonogram czasowy spowodowały, że po czwartym wyścigu podnieśliśmy kotwicę na statku komisji i spłynęliśmy do portu. W porcie załogi miały godzinkę przerwy na obiad, a kadra w tym czasie szykowała materiał zdjęciowy do wieczornej prelekcji.
Na prelekcji Szymon Jabłkowski opowiadał o tym, co widział na wodzie, jakie błędy popełniały załogi oraz z zaangażowaniem opowiedział o technice prowadzenia jachtu. Mimo ciężkiego dnia sala była pełna, a uwaga zawodników skupiona wokół tablicy, na której Szymon rysunkami uzupełniał swoją prezentację.

Sobota – odprawa o godzinie 09:00. Załogi gotowe do wyścigów. Plan na dzień: wyścigi treningowe – tym razem klasyfikowane, jednak nadal nie w formie typowych regat, lecz w formie treningu. Dlatego dopuszczoną jest udzielanie pomocy z zewnątrz przez kadrę trenerską. Szybka prelekcja zapowiedziana w piątkowy wieczór: geometria linii startu oraz geometria wiatru. Zdaje się, że dla wielu załóg była ciekawa i, jak mówiły: „poukładało im się w głowach” to, co być może wiedzieli dawno, ale nie analizowali w sposób szczegółowy.
Wyjście na wodę. W planie dużo pływania. Nasz cel: sport, sport, sport – czyli duża dawka żeglarstwa. Trzy grupy startowe, starty już bez dodatkowych przerw (czyli sygnał startu pierwszej grupy oznacza sygnał ostrzeżenia (5 minut) dla kolejnej grupy). Trochę więcej wiatru niż w piątek. Oko trenerów cieszą ogólnie lepsze starty wszystkich ekip (tutaj wyróżnić należy załogi z Białorusi, które w większości przypadków bardzo dobrze startowały). Cieszy też zdecydowanie mniejsza ilość rażących błędów typu niewyluzowana topenanta lub niedobrany obciągacz bomu. Po prelekcji Szymona na wielu jachtach są lepiej ustawione wózki szotowe foka, a załogi znane trenerom z wielu innych regat wyróżniają się podwiązaniem lazy jacków ickami na wantach oraz wyraźnie zmienionym trymem masztu… Widać, piątkowa prelekcja Jacka Daszkiewicza oraz uwagi trenerów na wodzie poprzedniego dnia nie poszły na marne. Dużo pływania, kręcący wiatr. Ku radości trenerów wiele załóg reaguje aktywnie na zmiany kierunku i siły wiatru. No i bezpieczeństwo: jest po prostu spokojnie, bezpiecznie, mimo różnych warunków wiatrowych nie dochodzi do żadnych niepotrzebnych stłuczek. Ogólnie całkiem dobre panowanie nad jachtami wśród ekip. Fajnie.
Trenerzy mają jednak sporo roboty. W sobotę głównie Szymon wskakuje na jachty, my z Piotrkiem z dwóch łódek przeważnie udzielamy rad werbalnych. Szymon obskoczył chyba kilkanaście jednostek, a my podpływaliśmy do każdej, czasem po kilka razy. Z wyścigu na wyścig wyraźnie poprawiał się poziom. Pod koniec dnia już nie widać było istotnych błędów: czasem podpływaliśmy tylko po to, by spojrzeć na jacht i podnieść kciuk do góry. Brawo, ekipy!
Po zejściu z wody odprawa i rozdanie nagród dla zwycięzców oraz wyróżnień od trenerów. Zwycięzcy w klasach dostali szampany i upominki.
Zdjęcie

Ale pamiętajmy – był to trening, a celem treningu nie jest wygranie wyścigu, tylko postęp. Trenerzy mieli do dyspozycji wyróżnienia dla wybranych przez siebie załóg – Szymon z Piotrkiem otrzymali możliwość wyróżnienia po jednej ekipie. Jednogłośne wyróżnienie od trenerów poszło do załogi małego Maxusa 22 s/y Persefona. Za charakter, za wytrwałość, za szybkość z jaką przyjmowali naukę i wdrażali wskazówki w życie. Wielkie brawa dla załogi. Drugie wyróżnienie poszło do ekipy Maxusa 26 s/y Libra za dobrą i skuteczną żeglugę na wysokim poziomie.
Po „ceremonii” Szymon się znowu rozgadał z prelekcją. Miał mówić do 19:00, a wyjechać mieliśmy o 20:00. Skończył grubo po 20:30. Opadnięci z sił wracamy do bazy, pracujemy do północy – po to, by w niedzielę od 8:00 rano znowu być do dyspozycji żeglarzy.
Niedziela. Niemalże każda mazurska impreza regatowa trwa z reguły jeden dzień (z reguły to sobota). W niedzielę żeglarze późno wstają po obfitej… konsumpcji i tańcach i szybko jadą do domu. Byliśmy pewni, że tego należy się spodziewać i tutaj, dlatego na niedzielę zaplanowano tylko jeden długi wyścig, ale rzecz jasna pod okiem trenerów. Po sobotnim zmęczeniu ludzi (sporo pływania plus długa i intensywna część teoretyczna) byliśmy pewni, że wystartuje raptem kilka jachtów. Zwłaszcza że prognoza nie rozpieszczała: więcej wiatru, możliwy deszcz. Wystartowało dwie trzecie ekip!
Tego dnia mimo silniejszego wiatru byliśmy już pewni „swoich” zawodników. Dlatego, mimo silniejszego wiatru, śmiało puściliśmy wszystkie jachty w jednej grupie startowej. Piękny widok: ciasno na starcie do tego stopnia, że skomentowałem to do kamery: „załogi za wcześnie na linii startu”. W porównaniu do piątkowych opóźnień o 2-3 minuty to miód na serce każdego trenera. Panowanie nad jachtami mimo tłoku, ciasny start, choć niektórzy się spóźnili, rzecz jasna.

Trasa rozstawiona specjalnie z niespodzianką: Przesmyk Kalski – to wyjątkowe miejsce, w którym poznaje się kunszt żeglarski. Wąsko, kręci, i znikający wiatr – to warunki dla bardzo wyrafinowanych żeglarzy. Nasza grupa musiała pokonać go dwa razy. Na całej trasie oraz na przesmyku w obie strony trenerzy udzielali rad. Niektóre załogi skorzystały i zyskały kilka pozycji. Inne, oczywiście, straciły. Ale strata na treningu nie boli – w wyścigu te ekipy będą już wiedziały co zrobić.

O 12:27 zamykamy metę, wchodzi ostatni jacht. Udajemy się do portu, gdzie najbardziej wytrwali żeglarze dostają od trenerów gratulacje i słodki poczęstunek z mazurskiego sękacza.

Podziękowania dla zawodników, rozmowy w małych grupach z trenerami i powoli załogi rozjeżdżają się do domów. A trenerzy czekając na opinie zbierają sprzęt i zastanawiają się co można było zrobić lepiej i czy formuła się przyjmie…
Wiktor Plitko
PS: już po wydarzeniu a przed opublikowaniem tej relacji dostaliśmy wiele podziękowań od załóg oraz wiele deklaracji, że chcecie brać udział w kolejnych edycjach Maxus Challenge. Podziękowania pojawiały się również w trakcie:

My ze swojej strony dziękujemy załogom za Waszą uwagę, obdarzenie nas zaufaniem oraz za miłe słowa, jakie dostaliśmy i usłyszeliśmy. Wygląda na to, że formuła się przyjęła, że Maxus Club będzie żył, a my będziemy mogli tworzyć kolejne wydarzenia dla Was. Piszcie, mówcie, proponujcie! Bądźmy na łączach! Pamiętajcie: jesteśmy dla Was!

 AGENDA

Czwartek, 23 maj 2019
od 16:00 Odbiór jachtów
Piątek, 24 maj 2019
09:00 TAWERNA KEJA (port Węgorzewo). Otwarcie wydarzenia, powitanie uczestników, odprawa załóg. Prelekcja: przygotowanie jachtu do skutecznej żeglugi (prowadzący Jacek Daszkiewicz – konstruktor jachtów Maxus) / lub wyjście na wodę (w zależności od pogody).
Trening na wodzie pod okiem trenerów – j. Mamry
ok.15:00 Powrót do portu
Przerwa na obiad
17:00 TAWERNA KEJA. Odprawa potreningowa, omówienie wydarzeń na wodzie. Prelekcja: technika prowadzenia jachtu (prowadzący Szymon Jabłkowski – Klubowy Mistrz Polski)
19:00 MIEJSCE PRZY TAWERNIE KEJA. Ognisko. Dialog z kadrą trenerów, która pozostaje do dyspozycji zawodników do godz. 20.00. Dostępna kadra: Jacek Daszkiewicz, Piotr Lewandowski, Szymon Jabłkowski, Wiktor Plitko.
20:00 TAWERNA KEJA. Koncert szantowy, dyskoteka
Sobota, 25 maj 2019
09:00 TAWERNA KEJA. Odprawa załóg. Prelekcja: geometria startu i mety (skąd wieje wiatr) -prowadzący Wiktor Plitko
11:00 Wyjście na wodę – j. Mamry
12:00 Rozpoczęcie wyścigów
ok.17:00 Powrót do portu
Przerwa na obiad
18:00 TAWERNA KEJA. Odprawa po wyścigach, omówienie wydarzeń na wodzie. Pytania do kadry (Piotr Lewandowski, Szymon Jabłkowski, Wiktor Plitko). Wyróżnienia dla załóg.
19:00 MIEJSCE PRZY TAWERNIE KEJA. Ognisko. Dialog z kadrą trenerów, która pozostaje do dyspozycji zawodników do godz. 20.00)
20:00 TAWERNA KEJA. Koncert szantowy/dyskoteka
Niedziela, 26 maj 2019
09:00 TAWERNA KEJA. Odprawa załóg.
Długi wyścig
ok.14:00 Zejście z wody
15:00 Zakończenie wydarzenia, pożegnanie gości. Wyróżnienie dla wytrwałych.
 

Kadra:

Jacek Daszkiewicz – Konstruktor jachtów Maxus.
Piotr Lewandowski – Mistrz Słowacji, Wicemistrz Polski, zwycięzca PPJK, klasa T3
Szymon Jabłkowski – Klubowy Mistrz Polski, Wicemistrz Polski w Matchracingu, Mistrz Holandii Matchracing
Wiktor Plitko – Mistrz Polski Jachtów kabinowych, wice-mistrz Polski MŻMP, Wicemistrz Łotwy (Matchracing)

 

WYNIKI WYŚCIGÓW TRENINGOWYCH – Sobota (25.05.2019)

 

I grupa startowa (Maxus 22, Maxus evo 24)

Imię i nazwisko  Model Nazwa jachtu I II III IV V Suma pkt Miejsce
Maciej Oleksiuk Maxus evo 24 DARDELLA 1 3 2 3 1 10 1
Robert Karney Maxus evo 24 MISTY RAIN 2 2 1 2 5 12 2
Magda Majewska Maxus evo 24 TAMLIN 4 4 3 4 3 18 3
Piotr Ługowski Maxus evo 24 LEVANTE 3 1 12 1 2 19 4
Tomasz Sawicki Maxus 22 PERSEFONA 5 6 6 6 4 27 5
Krzysztof Gołuński Maxus 22 IRIS 6 7 4 7 6 30 6
Piotr Leśniewski Maxus evo 24 DESTINY 9 5 7 8 7 36 7
Waldemar Kowalik Maxus 22 NEA 8 8 5 5 12 38 8
Magda Majewska Maxus evo 24 GRAN CANARIA 7 12 12 12 12 55 9
Maciej Kubacki Maxus evo 24 ASTA 12 12 12 12 12 60 10
Zbigniew Michalak Maxus evo 24 DOBRY POCZĄTEK 12 12 12 12 12 60 10

 

II grupa startowa (Maxus 26)

Imię i nazwisko  Model Nazwa jachtu I II III IV V Suma pkt Miejsce
Krzysztof Kroszkiewicz Maxus 26 MAZURSKA PERŁA 1 1 1 1 2 6 1
Jacek Górecki Maxus 26 KHEPRI 2 2 2 12 1 19 2
Jacek Jóźwiak Maxus 26 ANUBIS 5 3 4 3 6 21 3
Viktor Shcheglov Maxus 26 ALMERIA 6 4 6 10 3 29 4
Jan Laube Maxus 26 TANGER 3 7 9 6 4 29 5
Sebastian Stepniowski Maxus 26 LIBRA 7 6 5 5 9 32 6
Marcin Niemiec Maxus 26 MARSALA 10 5 3 4 11 33 7
Andrei Maksimovich Maxus 26 OZYRYS 9 9 7 2 8 35 8
Jerzy Lubelski Maxus 26 PALINKA 8 8 8 9 5 38 9
Anton Komlev Maxus 26 SARPENS 4 10 11 7 10 42 10
Krzysztof Kraczyna Maxus 26 TAURUS 12 11 10 8 7 48 11

 

III grupa startowa (Maxus 28, Maxus 33.1 RS)

Imię i nazwisko  Model Nazwa jachtu I II III IV V Suma pkt Miejsce
Andrei Herashanka Maxus 28 TAHAI 1 3 1 1 1 7 1
Krzysztof Sutowski Maxus 28 NAKSOS 3 1 2 3 2 11 2
Aliaksandr Herasimionak Maxus 28 CONDUCTUS 2 2 3 2 4 13 3
Rafał Wojtyra Maxus 33.1 RS BURAN 5 4 6 7 3 25 4
Aliaksandr Misuno Maxus 28 SKIROS 4 5 4 5 11 29 5
Daineka Yauheni Maxus 33.1 RS ANDROS 11 6 5 4 5 31 6
Michał Wiśniewski Maxus 28 SIROS 11 7 7 6 11 42 7
Magdalena Skarka Maxus 28 TINOS 6 11 11 11 11 50 8
Bogusław Knap Maxus 33.1 RS ANTARES 11 11 11 11 11 55 9
Mariusz Piórkowski Maxus 33.1 RS ERATO 11 11 11 11 11 55 9

TABELA METY – Niedziela (26.05.2019)

 

Łączny start

Miejsce Imię i nazwisko
Typ jacht Nazwa jachtu Czas
1 Andrei Herashanka Maxus 28 TAHAI 11:57
2 Krzysztof Sutowski Maxus 28 NAKSOS 12:00
3 Robert Karney Maxus evo 24 MISTY RAIN 12:02
4 Jacek Górecki Maxus 26 KHEPRI 12:03
5 Aliaksandr Herasimionak Maxus 28 CONDUCTUS 12:04
6 Piotr Ługowski Maxus evo 24 LEVANTE 12:05
7 Marcin Niemiec Maxus 26 MARSALA 12:06
8 Maciej Oleksiuk Maxus evo 24 DARDELLA 12:06
9 Aliaksandr Misun0 Maxus 28 SKIROS 12:09
10 Jacek Jóźwiak Maxus 26 ANUBIS 12:10
11 Viktor Shcheglov Maxus 26 ALMERIA 12:11
12 Jan Laube Maxus 26 TANGER 12:13
13 Daineka Yauheni Maxus 33.1 RS ANDROS 12:15
14 Sebastian Stepniowski Maxus 26 LIBRA 12:16
15 Andrei Maksimovich Maxus 26 OZYRYS 12:18
16 Anton Komlev Maxus 26 SARPENS 12:20
17 Magda Majewska Maxus evo 24 TAMLIN 12:21
18 Tomasz Sawicki Maxus 22 PERSEFONA 12:23
19 Waldemar Kowalik Maxus 22 NEA 12:23
20 Krzysztof Gołuński Maxus 22 IRIS 12:27

Filmy z wydarzenia > tutaj

 

 

GALERIA ZDJĘĆ