• Polski
  • English
  • Русский

Maxus 22 – Mistrzem Polski Jachtów Kabinowych (klasa T-2)

Kategoria: Wydarzenia

Miło nam poinformować, że Maxus 22 o nazwie Northman zajął pierwsze miejsce w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Jachtów Kabinowych (19-21.08.2016 Niegocin). Załoga w składzie Wiktor Plitko (sternik), Piotr Lewandowski, Paweł Ejsmont, zdobyła złoty medal, wygrywając wszystkie wyścigi w klasie T-2.

Relacja sternika:

W dniach 19-21.08.2016 trochę z przypadku wystartowaliśmy w Międzynarodowych Mistrzostwach Polski Jachtów  Kabinowych w Giżycku. Wcześniejsze plany były takie, by w tym czasie startować w meczach Grade 2 w Świnoujściu, jednak Andrzej nie mógł przyjechać, a i dla reszty załogi kolejny daleki wyjazd w kolejny weekend bez przerwy był bardzo trudny. Jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę z faktu, iż od miesiąca nie siedziałem za sterem (w Ekstraklasie pływałem jako dziobowy), a za tydzień znowu mamy mecze i znowu pojechałbym nie rozpływany – stąd mieliśmy dużą potrzebę treningu, ale jak najmniejszym kosztem logistycznym. Okazało się, że w weekend 20-21 sierpnia Piotrek jest na Mazurach, ja również, a Paweł tutaj mieszka. Szybki telefon do przyjaciół: stoczni Northman z prośbą o pożyczenie jachtu i auta. Szary Maxus 22 stał w pogotowiu, więc oczywiście problemu nie było. Wszystko się dobrze układało w spójną całość, a że najlepszy trening to regaty – to  decyzja jednoznaczna: startujemy w MMPJK.

Jedyne aspekty, które przemawiały na „nie”: wiedza, iż poziom rywali jest bardzo wysoki, a jachtem tym nie pływaliśmy od roku, więc nie ma co liczyć na wynik oraz fakt, iż w PPJK pływa się bez spinakerów, a do meczy za tydzień musieliśmy przetrenować określone techniki na spinakerze. Były tez i pozytywy: wiemy jak pływają ci konkretni rywale, więc to doskonała okazja by się sprawdzić czy coś w naszym pływaniu przez ostatni sezon się zmieniło oraz fakt, że jakby co – spinaker leżał gotowy do użycia, więc poza wyścigami mogliśmy go przewietrzyć. Logistyka też bardzo łatwa: łódka stała 30 km od portu regat, nocleg mamy w pobliżu bezkosztowo. Decyzja na ostatnią chwilę: jedziemy.

 

W Ekomarinie w Giżycku przywitał nas Robert „Pough” na „Pomarańczy” . W czwartek wieczorem przywiozłem łódkę, otaklowaliśmy ją z Pawłem i zwodowaliśmy, zgłosiłem nasz udział w regatach.  I tu miła niespodzianka: organizator zapewnia bezpłatny slip (o tym wiedzieliśmy wcześniej z zawiadomienia), ale i dostęp do sanitariatów, parkingu, a także wodę i poczęstunek dla zawodników każdego poranka. Fajnie – widać, że w Giżycku się myśli o zawodnikach. Dziękujemy!

W piątek rano dojechał Piotrek. Trasa – śledź-trapez.

 

Po odprawie wychodzimy na wodę. Wiatr słaby (lekka dwójka) pozwala na rozegranie pierwszego wyścigu. Po przyzwoitym starcie na górnej boi jesteśmy pierwsi: płyniemy jakby trochę ostrzej i równie szybko w stosunku do innych. Bezpiecznie dowozimy zwycięstwo do mety.


Drugi wyścig tego dnia – znowu prowadzimy, jednak wiatr totalnie siada i tuż przed drugą boją słyszymy sygnał przerwania wyścigu. Wiatr próbował jeszcze zaznaczyć swoją obecność z innych kierunków niż pierwotnie, jednak nie były to warunki na tyle stabilne, by myśleć o puszczeniu wyścigu, dlatego po straceniu nadziei sędziowie podjęli decyzję o zejściu na brzeg. Wieczorem grill i losowanie nagród, pogaduszki z kolegami z PPJK, których nie widzieliśmy od dłuższego czasu oraz z ektraklasy, z którymi widzieliśmy się tydzień wcześniej. Generalnie – bardzo sympatycznie.

Prognoza na sobotę również słabowiatrowa. W tym sezonie mamy już duże doświadczenie w spektakularnym przegrywaniu regat, które zaczynamy od zwycięstwa w pierwszym wyścigu, dlatego nie łudzimy się dobrym piątkowym wynikiem.

Na dziś zaplanowano 5 wyścigów, w co słabo wierzymy w oparciu o doświadczenia z lat ubiegłych. Tu wyprzedzę wydarzenia: znowu pozytywne zaskoczenie – wyścigi puszczane są sprawnie, więc zdążyliśmy rozegrać wszystkie 5 wyścigów, a nawet zdążylibyśmy popłynąć jeszcze jeden. Szacun dla komisji!

Pierwszy sobotni wyścig – zaczyna się spełniać fatum: słyszę sygnał falstartu i rozumiem, że to my. Trochę wymuszony przez złamanie przepisów ze strony jachtu „Piątka”, ale fakt jest faktem.

Rozwinięcie sytuacji przed falstartem:

Wracam, co oznacza dużą stratę do reszty zawodników. Ściskam zęby i jedziemy do góry, wykorzystując drobne, bo drobne, ale jednak zmiany. Skupiam się na prowadzeniu i czytaniu wiatru – widzę wyraźne strefy gdzie wiatr wieje mocniej. Tam też płyniemy. Na drugiej halsówce już jesteśmy trzeci, gonimy Salamander i Amateura na Neoprofilu. Fajna walka, bo Radka z Salamandra znam ze szkolenia regatowego, a Amateur – to klasa sama w sobie, więc walka jest fajna. Na ostatniej boi udaje się wyprzedzić Piotra, co cieszy, zważając na nasz powrót z falstartu.

Kilka kolejnych wyścigów wygrywamy. By umilić nam oczekiwanie na ostatni wyścig tego dnia rywale złożyli protest techniczny na sprawdzenie jachtu pod kątem spełniania współczynnika (upraszczając: masa, długość jachtu i powierzchnia żagli). Pretensji nie mamy – rywale osobiście poinformowali nas o proteście, a taki protest jest jedyną słuszną drogą do zweryfikowania wątpliwości.

W oczekiwaniu na start…

Dowiadujemy się też, że Salamander również idzie na pomiary. Wygrana w ostatnim tego dnia wyścigu pozwala nam dotrzeć na ważenie jako pierwsi i po zweryfikowaniu czy protestujący uiścił opłatę protestową zważyliśmy się w obecności sędziów. Zapas na wadze – równe 50 kg, przechodzimy protest pomyślnie, stawiamy żagle i odpływamy do portu regat. Wieczorem zaskoczenie: Salamander protestu nie przeszedł – 30 kg niedowagi. Trochę jestem zły na chłopaków, gdyż wydawało się, że to oni są w tych regatach naszym najważniejszym rywalem na tamten moment. Poza tym znam ekipę: chłopaki przyjeżdżali na szkolenia regatowe do mnie, a takich rzeczy nie uczyłem. Mimo, iż nie sądzę, by te 30 kg zadecydowało o Ich dobrym pływaniu, to przepisy są przepisami: dyskwalifikacja ze wszystkich dotychczasowych wyścigów. Cieszy jednak sportowa postawa: mimo braku szans na wynik w regatach chłopaki się doważają, zmieniają grota na mniejszy i startują ostatniego dnia regat. Mówią, że wpadka zdarzyła się Im 2 razy: pierwszy i ostatni. Wierzę.

Po protestach wywieszono wyniki i listę oficjalnych protestów. Na liście tylko naprzeciwko jachtu „Northman” jest informacja „oddalony”, reszta – DSQ.

 

Przyznam, że wyniki z odrzuconą jedynką cieszyły oko.

Na niedzielę zaplanowano maks. 3 wyścigi. Szybka ocena matematycznych szans: ewentualne zwycięstwo w pierwszym niedzielnym wyścigu (czyli siódmym w regatach) daje nam tytuł mistrzowski bez konieczności startu w dwóch ostatnich wyścigach. Wygrana z Zalewo i Neoprofilem w dowolnym z trzech wyścigów choć jednym punktem i choćby ukończenie pozostałych daje nam gwarancję wygranej z tymi konkretnymi jachtami (a więc i całych regat). Spadek z „pudła” grozi tylko w przypadku, jeżeli Kielce będą wszystko wygrywać, a my nie ukończymy żadnego z trzech wyścigów – w tej stawce prawdopodobieństwo takiego rozwoju wydarzeń dość niskie. Ogólnie rzecz biorąc: komfort obrony pozycji jest bardzo wysoki. Z czystą głową, po wsparciu ze strony kibiców z naszej i innych klas, wychodzimy na pole startowe i… skutecznie wygrywamy siódmy wyścig w regatach, czym zapewniamy sobie zwycięstwo w imprezie.

Mimo wszystko chcemy sprawdzić pewne techniki prowadzenia i pewne inne ustawienia jachtu, startujemy więc w ósmym wyścigu, który wygrywamy po walce (wyprzedzamy na ostatnim pełnym kursie Neoprofil). Piotr tego dnia pływał bardzo dobrze, Zalewo, które po dwóch dniach miało drugą pozycję z niewielką przewagą, znacznie gorzej. Sytuacja na „pudle” więc się wyklarowała i raczej nie było już szans na niespodzianki.

Pamiętając o konieczności treningu na spinakerze rezygnujemy ze startu w ostatnim wyścigu i płyniemy do góry by potrenować zjazdy w dół, nie przeszkadzając zawodnikom na trasie. W porcie jesteśmy pierwsi z klas „T”, szybko się wyslipowaliśmy, sklarowaliśmy jacht, zdążyliśmy nawet zjeść obiad w restauracji i akuracik wyrobiliśmy się na zakończenie.

Impreza sympatyczna, wynik mamy bardzo fajny, pływanie super. Łódka spisała się na złoty medal, za co dziękujemy Stoczni Northman (producent Maxusa), która udostępniła nam jacht i samochód z przyczepą do przewiezienia, jak również Jackowi Daszkiewiczowi za wspaniałą konstrukcję. Dziękujemy też Robertowi Pough-owi za kibicowanie i zdalne wsparcie naszej ekipy.

 

Dodatkowo informujem, że owy Maxus 22 jest obecnie na sprzedaż, więcej informacji: izabela@northman.pl; 604 785 432

 

Relacje z imprezy, fotogalerie i wyniki:

www.youtube.com/watch?v=EV1iVWX49jY

www.ppjk.pl/regaty/relacje-z-regat-wyniki/item/352-mmpjk-wyniki

www.zagle.com.pl/regaty/xxiii-mp-jachtow-kabinowych-ilosc-przeszla-w-jakosc,3_18220.html

www.sailing.org.pl/article/zeglarstwo-sportowe/puchar-polski-jachtow-kabinowych—gizycko-2016