• Polski
  • English
  • Русский

Dziennik pokładowy

Dwudziesty tydzień

Chleb jeszcze gorący, a ja paluchami zrywam mu z grzbietu chrupiąca skórkę. Niepohamowanie? Skądże znowu? To czysty  pragmatyzm. Od dwóch dni ani słońce, ani księżyc nie są wstanie się do mnie przebić.

(więcej…)

Dziewiętnasty tydzień

Stoję w zejściówce robiąc pranie w wiaderku. Wieje 2-3B, płynę pod genakerem robiąc 4 węzły. Ocean jest teraz taki jaki lubię: atramentowo-granatowy. Fala ma może z pół metra wysokości.

(więcej…)

Osiemnasty tydzień

Są czasem takie sytuacje, gdy człowiek budzi się w innym łóżku niż planował. Bywa. Gorzej, gdy nie pamięta się, dlaczego. Ale ja przecież zabrałam tylko 0,5l alkoholu 32% na cały rejs. (więcej…)

Siedemnasty tydzień

Gdybym miewał chorobę morska to bym się porzygał. Od zachodu i południowego zachodu wciąż przybiega spora czasem trzy-, czasem  czterometrowa fala. Do tego pojawiła się mniejsza, ale zauważalna fala z północy. Razem stworzyły niezapomniany spektakl. Tryskają gejzery, wybuchają wulkany, woda wygląda jak w ogromnym i trochę popsutym jacuzzi.

(więcej…)

Szesnasty tydzień

Tu chyba musi tak być. Gdy tylko minąłem Przylądek Leeuwin i po lewej burcie pojawiła się Australia pogoda się popsuła. W moim przekonaniu przynajmniej. …

(więcej…)

Piętnasty tydzień

Nie jestem wielkim miłośnikiem szybko przelatujących przez kabinę rzeczy. No, może z małymi wyjątkami. Dlatego też, gdy tylko mogę przekładam rzeczy z górnych przestrzeni kabiny do niższych, bezpieczniejszych – jak np. bakisty pod kojami. Sprzątałem właśnie w jednej z tych bakist. Najpierw znalazłem duży 0,5l słoik konfitur…

(więcej…)

Czternasty tydzień

Połowa Oceanu Indyjskiego za rufą, wraz z całym bałaganem meteorologicznym. Chyba Wschodni indyk do tej pory wyglądał na dużo bardziej przewidywalny. Wielki niż na południu kształtował dość stabilną pogodę. Na południu wiatry o sile sztormu, a im dalej na północ tym wiatry słabsze, ale nadal mocne 5-7B. Najważniejsze, że z właściwego kierunku – zachodniego.

(więcej…)

Trzynasty tydzień

30 doba w Ryczących Czterdziestkach, 23 dni bez sztormu. Na Oceanie Indyjskim nie spotkałem ani jednej sztuki. Dziecko szczęścia? Bardzo bym chciał:) Są sztormy, są przeciwne wiatry… hmm dokładnie tam gdzie prowadzi moja zaplanowana trasa. A ja jestem zupełnie gdzie indziej…

(więcej…)